Czy udało mi się poprawić wzrok? Czy noszę okulary? Czy ćwiczenia oczu działają?

Moja historia z okularami, soczewkami i naturalnymi metodami leczenia wzroku wg dr Batesa i nie tylko. Dowiesz się, jak wyglądało moje życie przed poznaniem jogi oczu i zanim zaczęłam wykonywać ćwiczenia oczu. Dzięki wytrwałości i ćwiczeniom udało mi się uzdrowić wzrok na tyle, by nie nosić więcej okularów i soczewek 🙂

Czy udało mi się poprawić wzrok? Czy noszę okulary? Czy ćwiczenia oczu działają?

Pogorszenie wzroku w szkole

Miałam akurat to szczęście, że urodziłam się z dobrym wzrokiem. Niestety, jak to często bywa, w czasach szkoły podstawowej moje życie stało się bardziej stresujące. Oceny, uczenie się nieinteresujących mnie przedmiotów, duże wymagania rodziców i nauczycieli, odrabianie prac domowych zamiast zabawy na dworze, a do tego spędzanie czasu na granie w gry komputerowe. To niestety spowodowało dużo napięć w moim ciele i na rutynowym badaniu u higienistki wyszła mi wada wzroku. Higienistka myślała, że udaje, ponieważ prawym okiem wszystko przeczytałam, ale lewym niestety już nie. Zostałam skierowana na badanie do okulisty, gdzie dostałam swoje pierwsze skierowanie na okulary. Niestety nie pamiętam już dokładnie ile wynosiły moce, ale około -1 na lewym oku.

Moje nastawienie do okularów było raczej negatywne, ale mama kupiła mi okulary i starałam się je nosić. Nosiłam kilka dni… bolał mnie nos, bo się na nim odbijały i ogólnie bardziej mi one przeszkadzały niż pomagały.  Przestałam je nosić, bo w końcu prawym okiem nadrabiałam i wszystko widziałam dobrze. W międzyczasie zainteresowałam się już naturalnymi sposobami leczenia i wykonywałam bardzo nieregularne i często nieświadome (np. przy telewizorze) ćwiczenia.

Kolejna próba noszenia okularów i walka z soczewkami

Temat okularów wrócił kilka lat później, kiedy okazało się, że wada się niestety pogłębia. Badanie wzroku dało wynik -2 dioptrie na lewym oku i -0.5 na prawym. Postanowiłam, że zrobię sobie ładne czerwone okulary, które będą dodawały mi uroku. Oprawki były bardzo ładne, ale po założeniu doznałam szoku! Wszystko było bardzo ostre i krzyczące. Próbowałam się do nich przekonać, bo w końcu do wszystkiego można się przyzwyczaić, ale niestety pojawił się straszny ból głowy i doszłam do wniosku, że te okulary są po prostu za mocne. Pomyślałam, że trochę zmniejszę ilość dioptrii i przerzucę się na soczewki. Miałam już dość walki z okularami, bo powodowały one u mnie jeszcze więcej napięcia. Z soczewkami niestety wcale nie było lepiej. Po pierwsze były drogie (jednodniowe kosztowały ponad 100 zł miesięcznie), a po drugie moje oczy nie zaakceptowały soczewek. Były ciągle czerwone i napięte. W grę wchodziły praktycznie tylko jednodniowe, bo przy innych wystarczyły minimalna drobinka kurzu i już miałam całe napięte, suche, czerwone oczy…

Stwierdziłam, że jednak wrócę do okularów – badanie wzroku w 2011 roku pokazało mi wynik -1,5 na lewym i astygmatyzm 0.5 na obu oczach. A więc wada się zmniejszyła, ale doszedł astygmatyzm.. Zażyczyłam sobie też mniejszą korekcję, tak jak sugerował William Bates i wzięłam okulary -1 na lewym oku i 0.5 cylindrów na astygmatyzm na oba oczy. Zakładałam okulary tylko do pracy przy komputerze. W codziennym życiu generowały mi duże napięcie i stwierdziłam, że nie chcę ich nosić. A i tak pracowałam 8 godzin przy komputerze, więc to i tak było całkiem sporo. Zainspirowana ćwiczeniami oczu i małym ich uzdrowieniem nagrałam filmik z ćwiczeniami i umieściłam go na YouTubie.

Zatrzymanie postępującej wady wzroku

W końcu w lutym 2017 przy okazji zmiany pracy, stwierdziłam, że zbadam wzrok i wyrobię sobie nowe ładniejsze okulary, bo tamte miałam już bardzo stare. Poszłam do okulistki, ale żeby się zabezpieczyć poprosiłam o możliwość redukcji ilości dioptrii o około 0.5. Wiedziałam już z doświadczenia, że jeżeli mam nosić okulary, to potrzebuję słabsze szkła. Okulistka była bardzo zaskoczona moją sugestią i odpowiedziała, że ona wie jak najlepiej dobrać szkła. Jednak ja byłam stanowcza i udało się dogadać, że jeśli okulary będą za mocne, to wymieni mi ona szkła na takie jakie będę chciała. Idealne rozwiązanie dla mnie.

Kiedy przyjechałam odebrać szkła, założyłam nowe okulary i świat uderzył we mnie jak kilka lat wcześniej – dostałam okulary takie jak poprzednio, ale bez zmniejszenia mocy szkieł. Teraz już wiedziałam, że nie dam rady w nich chodzić – wszystko było jakby przechylone, bardzo ostre, brakowało przestrzeni, lekkiego rozmycia tła. Oczywiście okulistka nie chciała się zgodzić od razu na zmianę i miałam przez tydzień wypróbować nowe okulary. Niestety praktycznie od razu pojawiało się dużo napięcia i ból głowy. Kiedy poszłam wymienić moc szkieł na identyczną, jaką miałam wczesniej, nasłuchałam sie wielu nieprzyjemnych swierdzeń m.in to że stracę wzrok, że jestem pierwszą osobą, która sobie tak decyduję o zmianie szkieł…

Ale moja wada od wielu lat praktycznie stanęła w miejscu – dalej widziałam ostro odległe rzeczy używając tych samych okularów od kilku lat. Nie miałam wrażenia pogarszania się wzroku.  

Odkrycie nowego podejścia do leczenia wzroku

W końcu w połowie 2018 roku mój mąż natknął się przypadkiem na  Amazonie na książkę Jacoba Liebermana “Take of your glass and see”. Miała bardzo dobre recenzje, ale nie była to zwykła książka o ćwiczeniach i diecie na oczy. Była napisana przez lekarza okulistę, który zaczął eksperymentować ze sposobem patrzenia, technikami medytacyjnymi i mindfulness czy pracą ze swoimi emocjami, które pojawiały się przy zdjęciu okularów. Książka jest rewolucyjna, bo Jacob uważa, że ćwiczenia i dieta też jak najbardziej są istotne, ale najważniejszy jest stan umysłu i świadomość. Zadaje on wiele ciekawych pytań, jak np. to gdzie powstaje wzrok (nauka do tej pory nie wie), pokazuje bardzo ciekawe statystyki (krótkowzroczność jest bardzo ściśle powiązana z poziomem wykształcenia), czy opisuje prawdziwe historie ludzi, którzy uleczyli swój wzrok. Zresztą sam Jacob posiadał wadę -2 i wyleczył ją całkowicie. W książce opisane są jeszcze bardziej nieprawdopodobne przypadki!

Książka porusza tematy subtelnej pracy z ciałem i umysłem, traktowania swoich oczu jako biofeedbacku. Czyli dostajemy feedback od naszych oczu, czy coś jest dla nich zdrowe czy nie i w ten sposób zaczynamy je uzdrawiać.

Poprawa wzroku

Zaczęłam stosować techniki z tej książki i sierpniu 2018 udałam się na badanie wzroku. Okazało się, że moja wada wynosi -0.75 na lewym oku i 0.5 astygmatyzm na obu oczach. Okulary w których i tak zmniejszyłam moc szkieł okazały się, za mocne! To zachęciło mnie do zrezygnowania noszenia okularów całkowicie, choć muszę przyznać, żeby było to dużo trudniejsze niż myślałam. Od zrezygnowania z okularów i praktykowania ćwiczeń mam wrażenie coraz lepszego wzroku i aż nie mogę się temu nadziwić 🙂